Koszewicz Magdalena


Magda


Koń jeźdźca

Diuna


Djuna, koń który ma dobre papiery skokowe, ale zawiodła, bo nie wyrosła.

Była w szkółce i potem trafiła do Dziupliny. Po śmierci Zojki (patrz archiwum, np. Zojka i Pirania), Pani Hania (moja koleżanka od wspólnych koni i  nie tylko) postanowiła Ją kupić. I zaczęły się wielkie problemy. Przez kilka tygodni nie mogłyśmy założyć ogławia (mnie pomagała Ania, dziękuję), wszystkie normalne rzeczy, sytuacje, zdarzenia budziły wielki strach. Potem ja stałam się prawowitą właścicielką Djuny (Pani Hania postanowiła  przenieść  się na Dziki Zachód). Znowu mijały tygodnie i miesiące  i ciągle nie było dobrze. W czasie treningów wydawało się, że do końca życia będziemy uczyć się krzyżowania i innych prostych umiejętności. Ale wszystko się zmienia! Teraz Djuna jest koniem spokojnym, nie boi się motylków, bierze udział w badaniach naukowych, trenujemy (także skoki, oczywiście nie ja –patrz Ewelina), jeździmy do lasu i bardzo się kochamy.