Kisilewicz Andrzej


Andrzej i Indiano udowadniają, że nigdy nie jest za późno aby zacząć swoją przygodę ze sportem. Jeździec,który za dzieciaka trenował taniec towarzyski, potem grał w hokeja, uprawiał capoeirę, squasha i piętnaście innych sportów, oraz 13-letni koń od dawien dawna nie jeżdżony pod siodłem orologi replica, spędzający beztrosko czas pomiędzy pastwiskiem a stajnią - tak właśnie zaczyna się ta historia. A może zaczyna się dużo wcześniej, gdy jeszcze wtedy dziewczyna, a teraz żona, zaraziła go fascynacją, pasją i miłością do koni...?

Przez kilka lat jeździli regularnie w rekreacyjnej Stajni Wilczyce pod okiem pani Uli Pawlak. Dwa lata temu podjęli wspólnie decyzję, która zmieniła ich dotychczasowe życie. I nie mam tu na myśli decyzji o małżeństwie (która rzecz jasna spełnia powyższe), a o kupnie Brzozy, sportowej klaczy, na której Ola zaczęła na poważnie trenować skoki w KJ Picador. Andrzej początkowo patrzył na to z boku i cieszył się sukcesami żony oraz leśnymi przejażdżkami na grzbiecie Brzozy, ale po roku i wielu zachętach sam postanowił spróbować swoich sił w skokach. I tak replica orologi właśnie okazało się, że dzięki trenerskiemu talentowi i benedyktyńskiej cierpliwości pani Gosi Brodziak, dzięki zaangażowaniu, sercu i waleczności Indiano, to co jeszcze rok temu wydawało się niemożliwe, nagle stało się faktem: we wrześniu 2013 zdobyli Brązową Odznakę PZJ, a w marcu 2014 pojechali na pierwsze prawdziwe zawody regionalne Hipponalia Cup!

Kolejnym krokiem w karierze Andrzeja było zdobycie III licencji w skokach. Pod koniec 2014 roku Andrzej zakończył swoją przygodę z Indiano i zaczął starty na Brzozie na poziomie klasy L, następnie jeździł na Panamie i na Achillesie z ambitnym celem startów na poziomie 110 cm.